Seks zaczyna się w kuchni

[…] miał na sobie ciemnogranatowy smoking z wąskimi wyłogami, a na nim kuchenny fartuszek. W ręce trzymał serwetkę, a w niej delikatne liście dwóch prześlicznych główek sałaty. […] znakomicie i całkiem naturalnie poruszał się po jej królestwie – kuchni.

Co za mężczyzna, pomyślała.

„Nie zawsze musi być kawior” J.M. Simmel

Erotyczna sztuka kulinarna sięga początków ludzkości, bo przecież z tym owocem z drzewa wiadomości mogło być na przykład i tak: Znudzona Ewa (ileż czasu można oglądać kwiatki i zwierzątka?), sięgnęła po jabłko1, licząc na to, że Adam w końcu zauważy to, że jest w raju z kobietą. I zadziałało – dopiero wtedy dostrzegł jej nagość. No dobrze, zakończyło się wygnaniem, ale pomyślcie, gdyby nie to wydarzenie, mogłoby nas wcale nie być.

Co nauka mówi o afrodyzjakach

Tristana i Izoldę wielka miłość połączyła po wypiciu miłosnego napoju, do którego: „matka jej nazbierała ziół, kwiatów i korzeni, rozmieszała w winie i uwarzyła” z myślą, że córka wypije go wraz z królem w noc poślubną: „taka jest bowiem jego [napoju – J.C.] moc, ci, którzy wypiją go razem, będą się miłowali wszystkimi zmysłami i wszelką myślą na zawsze przez całe życie i po śmierci”.

Ludzie od wieków łudzą się, że istnieją pokarmy, substancje, które mogą wzbudzać miłość. Chyba we wszystkich kulturach istnieją sekretne miłosne przepisy. Jednak czy afrodyzjaki istnieją? Specjaliści wyjaśniają, że to, czy ktoś odczuje pożądanie, zależy od wielu zmiennych – od partnera, zmęczenia, stresu, zdrowia, hormonów, miejsca, neuroprzekaźników. Jednym z najważniejszych jest tlenek azotu przekazujący sygnały pomiędzy komórkami, odpowiadający za wystąpienie miejscowej reakcji somatycznej (przekrwienia, zwiększenia wrażliwości). Chcecie więcej? Proszę bardzo: „Działanie NO [tlenku azotu – J.C.] zależy od takich neuroprzekaźników jak glutaminian i asparaginian, które wiążą się z […] receptorami N-metylo-D-asparaginowymi […]. Stymulacja receptorów NMDA […] otwiera kanały, przez które jony wapnia są doprowadzane do komórek mózgowych i, wiążąc się z kalmoduliną, aktywują nNOS”2.

Ot. Zwyczajna proza chemii. A chciałoby się nie chemii, ale magii miłości. Tym bardziej że w naszej świadomości niektóre substancje wciąż pozostają niezwykle silnymi afrodyzjakami. Cóż, ich działanie ogranicza się do silnej wiary w… to działanie, czyli po prostu do efektu placebo.

A jednak ludzie mądrzy mówią, że udany seks naprawdę wiąże się ze sztuką kulinarną, nie darmo babcie powtarzały: „Przez żołądek do serca”. Celebrowanie gotowania karmi nie tylko ciało, ale i… zmysły. Już fakt, że posiłek przygotował dla ciebie ukochany/a3, na większość działa jak najsilniejszy afrodyzjak.

Kolacja

Postanowiłam zaproponować Wam w dzisiejszym felietonie kolacje niezwykłe. Poprosiłam przyjaciół, by zastanowili się nad tym, co by przygotowali, mając nadzieję na to, że wieczór zakończy się śniadaniem, a może nawet następną kolacją. Poniższe pomysły to efekty moich rozmów.

Krzysiek podałby nieśmiertelną klasykę – bagietkę z chrupiącą skórką, świeże masło, kawior z bieługi! I szampan. Prawdziwy.

Zosia opowiedziała, jak to długo zastanawiała się, co podać na pierwszy wspólny posiłek. Wymyśliła, że najlepszy będzie kurczak z nadzieniem z dużą ilością pietruszki. Ukochany zjadł, chwalił… I dopiero po kilku latach odważył się wyznać, że nie lubi pietruszki. A jednak posiłek zakończył się ślubem! To się nazywa prawdziwa miłość! A może widomy efekt afrodyzjakalnych mocy natki?

Darek zaproponował łososia. Radzi, by natrzeć go marynatą z octu balsamicznego, startej skórki z cytryny i jej soku, rozmarynu, oliwy, sosu sojowego i odstawić do lodówki, potem upiec (ok. 20 min.) w piekarniku nagrzanym do 210oC. Podać z mieszanką sałat z dodatkiem suszonej żurawiny i winogron, doprawionych oliwą i octem z orzechów laskowych, który, zdaniem Darka, sprawi, że najzwyklejsza sałata smakuje obłędnie. I z dobrym winem.

Ewa uważa, że kolacja powinna być najprostsza, taka, by nie spędzić całego dnia w kuchni. Zaproponowała naleśniki z serem, do tego świeże truskawki.

Naleśniki można zwinąć w rulony, w kopertę, w chusteczkę. Smakują na zimno i na gorąco, możne je jeść rękoma…

Jeśli traficie na miłośnika naleśników, będziecie mieć zapewnione szczęście małżeńskie. Wiem, co mówię. Na pierwszą kolację, na którą przyszedł mój mąż, przygotowałam właśnie naleśniki.

Komentarzem do naleśników Ewy może być propozycja jej męża, Adama – truskawki z szampanem.

W przypadku Zdziśka sprawdziły się kanapki. Kupił najcieńszą bagietkę, jaką udało mu się zdobyć, taką, by pokrojeniu przygotować kanapki na jeden kęs. Po posmarowaniu masłem znalazły się na nich różne dodatki: łosoś, szynka parmeńska, jajka przepiórcze, fileciki anchois, listki sałaty, połówki orzechów włoskich, kropla majonezu, czerwone pomidorki koktajlowe, czarne oliwki, zielone kapary. Kanapki ułożone na dużym talerzu wyglądały jak abstrakcyjna kompozycja. A potem? Potem było już tylko… śniadanie.

Włodek uważa, że znakomitym preludium do kolacji może być wspólne gotowanie i radzi Wam, żebyście pamiętali o znaczeniu misterium współtworzenia, tak ważnego do smakowania czegokolwiek. Zaproponował owoce morza: sałatkę z krewetek z kukurydzą, majonezem i koprem; bagietkę z masłem i anchois, wędzone omułki w białym winie, krewetki smażone w głębokim tłuszczu w cieście curry – ciasto naleśnikowe (!) z dodatkiem curry, jeśli macie możliwości, to rydze na maśle.

Nie zapomnijcie o niezbędnych składnikach: sączonym winie i lirycznej muzyce, np. Nat King Cole’a.

Upewnijcie się, czy oboje lubicie owoce morza i czy wybranka/ek nie jest na nie uczulona/y! Nic tak nie zbliża, jak wspólna wizyta w szpitalu, ale…4

Ania zaproponowała quiche lorraine. W klasycznym przepisie podstawą jest ciasto zagniecione z 20 dag mąki, 10 dag masła, szczypty soli i 2-3 łyżek lodowatej wody i schowane do lodówki na pół godziny. Ania jednak na spód daje ciasto francuskie (możecie kupić, pod warunkiem, że będzie na maśle!). Zetrzyjcie cukinię na dużej tarce, podsmażcie na maśle z czosnkiem. Podpieczecie spód na złoto (zróbcie rant), wyłóżcie go kostką z wędzonego boczku (prawdziwego, a nie substytutu z supermarketu), który wcześniej podsmażycie i wyłożycie na ręcznik papierowy, by pozbyć się tłuszczu. Ubijcie 6 jajek z 400 ml śmietany 36% (dzień wcześniej dodajcie do śmietany łyżkę kwaśnej śmietany i zostawcie w temp. pokojowej – w ten sposób uzyskacie imitację crème fraîche), dolejcie 6 dag roztopionego masła, wrzućcie cukinię, doprawcie solą (ostrożnie, boczek jest raczej słony), pieprzem, gałką muszkatołową. Wylejcie na placek i wstawcie do piekarnika – 200oC. Podpiekajcie 20 minut, potem zmniejszcie temperaturę do 180OC i pieczcie kolejne 20 min. Podajcie z chardonnay lub prosecco.

Jeśli będzie śniadanie

Śniadanie powinno być lekkie, ale sycące, najlepiej pudding Yorkshire.

Ciasto, zbliżone do naleśnikowego (!)5 przygotujcie dzień wcześniej i zostawcie w lodówce. Ubijcie 4 jajka ze szkl. mleka, szkl. mąki i szczyptą soli, przelejcie do dzbanka i schowajcie do lodówki. Rano wystarczy rozgrzać piekarnik do 210oC i wlać po łyżce oleju (rzepakowy lub słonecznikowy – o wysokiej temperaturze dymienia) do foremki do pieczenia muffinek, którą wstawcie do piekarnika. Kiedy olej się rozgrzeje (mruga i dymi ok. 10-15 minut), ostrożnie wyjmijcie, uważając, by się nie poparzyć, do foremek prawie do pełna wlejcie ciasto. Wcześniej je zamieszajcie. Wstawcie blachę do piekarnika na 20-25 minut. Pudding powinien być puszysty, chrupiący, pofałdowany, złocisty. Po wyjęciu zapada się, to miejsce na dodatki. Można wypełnić je serkiem, owocami, dżemem, konfiturą. Najlepiej smakuje ciepły, podawany z kawą – gorącą, czarną, mocną, aksamitną – bez niej efekt jest mniej spektakularny.

1 Jak niektórzy uważają.

2 https://journals.viamedica.pl/cardiology_journal/article/viewFile/22470/17958

3 Nasz tygodnik jest strefą wolną od uprzedzeń!

4 Komentarz Przyjaciela Farmaceuty, który dba o Wasze zdrowie!

5 Czyżby ujawniały się nieznane zalety ciasta naleśnikowego?