Krwawnik pospolity

Stał wpośrodku ich rycerz do bogów podobny. Zaraz wyjmuje strzałę. Kolce w pas ozdobny Mocno wbite, gdy ciągnął, skrzywione zostały. Zdjął z niego pas i blachę lekarz doskonały, Opatrzywszy zaś ranę, wyssał krew, a potem Rozlał balsam na miejsce ostrym tknięte grotem. W cudnych skutkach moc tego balsamu wsławiona, On go dostał od ojca, ojciec od Chejrona.

„Iliada” Homer

Kiedy mieszkałam w Płocku, na naszej Skarpie było dużo przestrzeni, a tuż obok Parów. Wszyscy posiadacze psów wypuszczali je rano same. Któregoś dnia mój pies ledwo dowlókł się do domu. Miał problem z chodzeniem, więc zawiozłyśmy go do weterynarza, który jednak nic nie stwierdził. Prześwietlenie nie wykazało żadnego urazu, ale psu ewidentnie coś było. Nie miał nawet siły chodzić. Obudził mnie w środku nocy i poprosił o wypuszczenie. Zniosłam go na dół, a wtedy pies doczołgał się do ławki trzy bloki dalej, ułożył w gęstej trawie i przez kilka minut coś z niej żarłocznie wyjadał. Rano sytuacja się powtórzyła, pies z zapałem wyjadał liście krwawnika.

Wkrótce potem zaczął zdrowieć.

Żołnierskie ziele

Krwawnik pospolity (Achillea millefolium L.), nazywany rannikiem, krwawnicą, twardźcem, tysiąclistem, złociniem krwawnikiem, żeniszkiem krwawnikiem, złotnicą, pokrętnikiem lub po prostu krzewnikiem, należy do rodziny Asteraceae. Jego ojczyzną jest Eurazja, ale znajdziecie go w Ameryce Północnej, w Australii, w Nowej Zelandii, gdzie go zawleczono. Jako gatunek synatropijny, czyli roślina, która przystosowała się do życia w środowisku silnie przekształconym przez człowieka, rośnie właściwie wszędzie – na miedzach, wzdłuż dróg, na suchych łąkach, w lasach, na nieużytkach. Niestraszna mu susza, nie potrzebuje żyznej gleby, ale nie przepada za glebami podmokłymi i zakwaszonymi. Jest rośliną wieloletnią. Wiosną wypuszcza łodygi, które w sprzyjających okolicznościach mogą nawet dorastać do metra wysokości. Ma ciemnozielone, pierzaste, lancetowate liście. Jeżeli je rozetrzecie w dłoniach, to poczujecie intensywny, korzenno-balsamiczny zapach. Mają lekko piekący smak, z wyczuwalną goryczką.

Krwawnik zaczyna kwitnąć właśnie teraz, czasem ma kwiaty nawet do września. Najczęściej są białe, czasami różowawe i zebrane w baldachogrona. Lubią je motyle i biedronki, pięknie się prezentują w wiejskich bukietach. Jeśli chcecie je zerwać, to zabierzcie nożyczki – ma bardzo sztywne łodygi i łatwiej go wyrwać niż je przerwać. Nasiona krwawnika dojrzewają od września i są przysmakiem wielu ptaków – lubią je makolągwy, kulczyki, mazurki, dzwońce i szczygły.

Podobno dobrze, jeśli rośnie wokół domu, bo zapobiega przemocy i rozlewowi krwi. Na wsi dawniej siekane liście krwawnika dodawano do karmy zwierząt domowych, bo chronił je przed wieloma chorobami. Ogrodnicy, którzy unikają chemii, wywarem z niego walczą z mszycami, wciornastkami i przędziorkiem. Okazuje się, że zapach krwawnika odstrasza też muchy, mrówki oraz chrząszcze, a dymu z niego nie lubią komary.

Trochę niezwykłości

W magii uważa się, że krwawnik jest rośliną żeńską, którą włada Wenus, więc noszenie go przy sobie przyciąga miłość lub przyjaźń, chroni przed złem, a włożenie bukiecika pod poduszkę w nocy daje sen o przyszłej miłości. Krwawnik ma też chronić przed złymi wibracjami, obdarzać odwagą i oddalać lęki.

Chińczycy, korzystający z księgi mądrości I Ching, czyli „Księgi przemian”, jednego z najstarszych klasycznych tekstów, używali do wróżb starych monet lub wysuszonych łodyg krwawnika. Do dziś na grobie Konfucjusza sadzi się właśnie krwawnik ze względu na jego magiczne możliwości.

Zdaniem starożytnych Greków krwawnik pochodził od centaurów, którzy używali go do leczenia ran. Ostatni centaur, Chajron nauczył tej sztuki Achillesa, który balsamem z krwawnika leczył swoich żołnierzy, stąd w łacińskiej nazwie rośliny – Achillea.

Starożytni Grecy i Etruskowie przykładali krwawnik do ran wojowników, tamowali nim krwawienie. Hipokrates leczył hemoroidy, biegunki i problemy z jelitami, a Dioskurides wrzody żołądka.

Znany uczony Alexander von Humboldt podobno często jadał zupę z dodatkiem krwawnika, by zachować zdrowie. Coś w tym musi być, skoro dożył w dobrym zdrowiu dziewięćdziesięciu lat.

I zalety

W medycynie ludowej zawsze ceniono ziele krwawnika, ponieważ skutecznie łagodził objawy zaburzeń układu pokarmowego, zwiększał wydzielania żółci i soków trawiennych. Dziś wiadomo, że jest bogaty we flawonoidy oraz takie sole mineralne, jak: miedź, potas, żelazo oraz witaminy A, C i K. Swój pikantny smak i zapach zawdzięcza olejkowi eterycznemu. Skład chemiczny krwawnika jest różny i zależy od części rośliny oraz miejsca, w którym rosła. Najwięcej olejku zawiera świeżo rozkwitły krwawnik, pochodzący z dobrze nasłonecznionych miejsc.

Udowodniono działanie bakteriobójcze, przeciwpasożytnicze i przeciwzapalne wyciągów krwawnikowych oraz olejku krwawnikowego. Mówi się, że działa niemalże uniwersalnie, ma właściwości antyseptyczne, ściągające, wzmaga regenerację tkanek, przyspiesza gojenie ran, wrzodów, krwawień z wyściółki jelita, pobudza proces trawienny, pracę wątroby, przynosi ulgę w przypadku kolki, niestrawności spowodowanej stresem, obniża gorączkę w stanach grypowych i przy przeziębieniu, oczyszcza organizm z toksyn, łagodzi zapalenie pęcherza i jest pomocny w przypadku pęcherza neurogennego. Potwierdzeniem tego może być opowieść z postu Romana M. ze strony „Medycyna dawna i współczesna” doktora Różańskiego: Znalazłem […] w starej księdze pszczelarskiej […] receptę na herbatkę z krwawnika pomocną przy leczeniu moczenia nocnego. Pewnie zapomniałbym o tym, gdyby nie to, iż najbliższy mi kolega zwierzył się z tej przypadłości. […] kolega zaczął regularnie popijać napar z krwawnika, który sami nazbieraliśmy, ususzyliśmy i parzyliśmy […]. W każdym razie nastąpił cud! Kolega pozbył się choroby, która wówczas była koszmarem jego życia. Być może jego „zaangażowanie terapeutyczne” było ważniejsze niż działanie rośliny.

Natomiast doktor Różański na tejże stronie pisze: Młode listki krwawnika zjadano na wiosnę, przy kuracjach wzmacniających, odtruwających, przy cierpieniach wątroby, trzustki, śledziony, żołądka i jelit. Wierzono, że krwawnik wspomaga leczenie gruźlicy oraz usuwa objawy blednicy u kobiet (niedokrwistość, bladość powłok skórnych, zimne i mokre dłonie oraz stopy, omdlenia). Sok z ziela podawano z miodem i mlekiem jako środek wybitnie odżywczy i wzmacniający. Drobno siekane listki wiosenne krwawnika spożywano na kromce z masłem. Sporządzano z nich również herbatki czyszczące krew i posilające. Krwawnik siekany podawano zwierzętom gospodarskim w celu usunięcia pasożytów przewodu pokarmowego.

Ostrzeżenie

Niestety, zdarzają się uczulenia na olejek krwawnikowy i wtedy nie powinno się stosować przetworów krwawnikowych. Należy także zachować ostrożność w przypadku kobiet w ciąży, dzieci poniżej dwunastego roku oraz problemów z podwyższoną krzepliwością i nie podawać im krwawnika bez konsultacji medycznej.

Kuchenne eksperymenty

Świeże, surowe liście krwawnika warto jadać nie tylko jako dodatek do kanapek i  sałaty, ale również w zupach, sosach i surówkach.

A może wypróbujecie latem przepis na ziemniaki? Ugotujcie młode ziemniaki w mundurkach, powinny być prawie miękkie. Przekrójcie na pół i ułóżcie w naczyniu do zapiekania przecięciem do góry. Posypcie drobno posiekanymi liśćmi krwawnika, solą, pieprzem (tym razem delikatnie, bo krwawnik jest dość pikantny), skropcie dobrą oliwą lub olejem. Wstawcie do piekarnika nagrzanego do 200oC i pieczcie na złoto około 20 minut. W tym czasie przygotujcie sos do ziemniaków: zmiksujcie miąższ z awokado z garścią liści krwawnika, 2-3 ząbkami czosnku, sokiem z cytryny i oliwą extra vergine lub z majonezem – to w wersji leniwej. Doprawcie solą, szczyptą cukru. Podajcie razem z upieczonymi ziemniakami. Jeśli do tego będzie jeszcze kieliszek białego wina, to otrzymacie idealną kolację na lato.