Jedna z najstarszych przypraw świata

Przyprawy roślinne odgrywają w kulinarnej działalności człowieka ogromną rolę; nie do pomyślenia jest kuchnia bez przypraw.

Zbigniew Podbielkowski

Kiedy straszliwie zmęczona rowerową wycieczką na Sumatrze dostałam mocną, gorącą  herbatę z mlekiem słodzonym i świeżym imbirem, zakochałam się w tym napoju. To nieprawdopodobne jak dodaje sił i energii. W dodatku sprawdza się nie tylko w tropikalnym upale, ale i zimą w Polsce, gdy człowiek przemarznięty wraca do domu. Dlatego warto w lodówce mieć zawsze kawałek imbiru.

Imbirowa przeszłość

Imbir lekarski (Zingiber Boehm) to chyba najstarszy ze wschodnich korzeni (przypraw), jaki pojawił się w Europie. Jest byliną z rodziny Zingiberaceae i pochodzi z południowej Azji, najprawdopodobniej z Chin. Dziś w stanie dzikim już nigdzie nie występuje. Rozmnaża się go wegetatywnie, dzieląc dość płaskie, bardzo rozgałęziające się kłącza, a jeśli posadzicie go w doniczce i pozwolicie mu zakwitnąć, to doczekacie się ładnych, żółto-fioletowych kłosokształtnych kwiatów.

Mieszkańcy Azji cenili medyczne, kulinarne i afrodyzjakalne właściwości imbiru już parę tysięcy lat temu.  Cesarz Shen-Nung, zwany Zielarzem,  autor Pen-cao, pierwszego chińskiego zielnika z 2800 p.n.e., swego rodzaju podręcznika sztuki medycznej, zaliczył go do drugiej grupy (ministerskiej) 120 roślinnych leków łagodzących ciężkie choroby i przywracających siły. Dziś Chińczycy wierzą, że oprócz zdrowia i dobrego smaku przynosi także szczęście.

W starożytności znano imbir i stosowano w całym basenie Morza Śródziemnego. Do Rzymu sprowadzano jego kłącza konserwowane w syropie. Pisał o nim Pliniusz Starszy i Galen, a w Grecji Dioscurides. Mitrydates, król Pontu, obawiając się skrytobójczego otrucia, bardzo wcześnie zainteresował się truciznami (napisał nawet traktat toksykologiczny) i często stosował odtrutki, by zyskać odporność. Podobno w ich skład wchodził także imbir.

Hindusi wierzą, że imbir pomaga nie tylko ludziom, ale także innym roślinom i chętnie sadzą go w ogrodach, by pobudzał ich wzrost. Podobno te, które rosną w jego bezpośrednim sąsiedztwie, mają wyraźniejsze barwy. A w jadżurwedzie mówi się, że imbir rozpala agni (wewnętrzny, boski, twórczy ogień) oraz krew i… oczyszcza jelita.  Arabscy medycy traktowali imbir jako świętą roślinę, gdyż podobno zgodnie z  Koranem jest: „tym środkiem, który ułatwia trawienie i wzmacnia aktywność płciową”[1]. Nawet średniowieczni wykładowcy z medycznej szkoły w Salerno twierdzili, że imbir zapewnia długie i szczęśliwe życie. Mawiali: „Jedz imbir, a będziesz kochał i będziesz kochany jak w dniach swojej młodości”. Pewnie dlatego słynna Madame du Barry, by rozniecić zmysły Ludwika XV, podawała mu omlety z młodym imbirem.

Może zainteresuje Was fakt, iż współczesne badania na zwierzętach wykazały, że zwiększa produkcję spermy i wpływa na ruchliwość plemników. Ponadto preparaty z imbiru i miłorzębu na badane szczury działają przeciwlękowo .

Cenne właściwości imbiru

W dwudziestym wieku o imbirze trochę zapomniano,  stosowano go głównie w kuchni, ale w ciągu ostatnich dwudziestu, trzydziestu lat przeżywa swój renesans. Dziś jest jedną z najlepiej przebadanych przypraw. Okazało się, że działa antybakteryjnie, przeciwwirusowo, przeciwutleniająco, przeciwbólowo, przeciwzapalnie i przeciwpasożytniczo, a przy tym jego stosowanie jest bezpieczne, gdyż badania wykazały jego niewielką toksyczność.

Najbardziej chyba jest znane przeciwwymiotne działanie imbiru, które sprawdza się w przypadku choroby lokomocyjnej, mdłości spowodowanych ciążą, a także podczas chemioterapii przeciwnowotworowej. Udowodniono, że sproszkowany imbir zabija komórki rakowe i obniża ich odporność na chemioterapię.

Na charakterystyczny smak i zapach imbiru składają się: m.in. gingerol, zingeron, cyneol, borneol, cytral, limonen, szogaol, wykazujące właściwości farmakologiczne, podobne do leków przeciwzapalnych. Dlatego warto go stosować w terapii stanów zapalnych stawów i kości, a także w przypadku migren.

Imbir warto dodawać do tłustych potraw. Ułatwia trawienie i obniża aktywność czynników hamujących procesy krzepnięcia. Trzeba mieć jednak świadomość, że niektóre badania donoszą, iż obniża krzepliwość, a inne – że na nią nie wpływa. Brak dokładnych danych o stosowanych dawkach, nie mówiąc już o standaryzacji preparatów na konkretne związki aktywne.

Z badania, które opublikowano w magazynie Molecular Nutrition and Food Research, wynika, że herbata imbirowa ma pozytywne działanie w przypadku choroby refluksowej przełyku. Działa od 6 do 8 razy silniej niż stosowany w tym przypadku lek, ale znalazłam informację, by zachować ostrożność. Zakłada się, że w małych dawkach imbir łagodzi (działa przeciwzapalne) refluks, zaś w dużych – może pogarszać objawy.

Któregoś razu męczył mnie okropny katar i wtedy Ewa ze sklepu ze zdrową żywnością poradziła mi, by pokroić świeży imbir na plasterki, zalać wodą i gotować kilka minut, a potem pić ten napój z sokiem z cytryny (bez cukru). Pomogło! Nic dziwnego. Od wieków imbir stosuje się przy przeziębieniach i infekcjach bakteryjnych. Działa podobnie jak aspiryny, rozgrzewając organizm, niszcząc bakterie (Staphylococcus aureus oraz Streptococcus pyogenes) silniej niż niektóre antybiotyki.

Imbir w kuchni, ale nie tylko

Imbir jest jedną z ważniejszych przypraw w kuchni azjatyckiej, ale świetnie sprawdza się także w polskiej kuchni w potrawach słodkich i ostrych. Oczywiście w pierniku to klasyka. Świetnie łączy się z marchewką, dynią i burakami. Ja lubię dorzucić kawałek imbiru do czystego barszczu czerwonego. Pamiętajcie jednak, że jego aromat zdecydowanie kłóci się z ziołami.

Zrobiło się chłodniej, więc chciałam Was namówić do przygotowania prostej, ale znakomitej rozgrzewającej potrawy, która świetnie komponuje się z kaszą jęczmienną i gryczaną. Rozgrzejcie na patelni trochę oliwy lub klarowanego masła, obierzcie kawałek (ok. 1,5 cm) imbiru, drobno go pokrójcie, posiekajcie kilka ząbków czosnku i podsmażcie to razem, uważając, by nie spalić czosnku. Obierzcie marchewki i pokrójcie je w plasterki, a obrane ziemniaki w półplasterki. Połóżcie na patelnię, smażcie kilka minut, dodajcie soli, pieprzu, podlejcie wodą i duście po przykryciem do miękkości. Na koniec dodajcie duuużo pokrojonej zielonej pietruszki.

Ppolecam też Tomkowy napój na kaca, podobno zawsze stawia na nogi. Należy zetrzeć łyżkę imbiru, zalać go półtorej szklanki gorącej wody i gotować około 10 minut. Po przestudzeniu dodać łyżkę miodu i sok z całej cytryny lub pomarańczy.

W książeczce o imbirze[2] znalazłam przepis na śniadanie przy zaburzeniach żołądkowych, choć nigdy nie miałam okazji wypróbować. Należy pokroić kawałek świeżego imbiru i dodać do dwóch jajek, które wylać na gorącą patelnię z odrobiną rozpuszczonego  masła i wymieszać na jajecznicę.

Działa kojąco na przewód pokarmowy.


[1] Ch. Rätsch, Rośliny miłości. Afrodyzjaki wczoraj i dziś, Wydawnictwo Gamma, Warszawa 1992.

[2] Dr. Martina Hahn-Hübner, Imbir, Zdrowie w praktyce.